Call of Duty: WWII

gry do pobraniaCall of Duty: WWII pozwoli nam wrócić do korzeni serii i jednocześnie znów przenieść się do cyfrowo odtworzonych pól bitewnych II wojny światowej. Twórcy pokazali pierwszy zwiastun gry i pierwsze screeny. Strzelaniny w ostatnich latach przyzwyczaiły nas do odblokowywania dziesiątek przeróżnych dodatków do broni, co spełniało funkcję motywacji do dłuższego, regularnego grania, by maksymalnie ulepszyć ulubione karabiny. Czasy II wojny światowej, a nawet te trochę późniejsze, z oczywistych powodów mocno ograniczają tu pole wyboru. Twórcy gier znaleźli się trochę w sytuacji “jak przekonać użytkownika pięciu generacji smartfonów, by nagle korzystał z Nokii 3310”. Niektórzy radzą sobie z tym całkiem nieźle, jak choćby Tripwire Interactive- studio, które w swojej grze Rising Storm 2: Vietnam postawiło na odblokowywanie sporej ilości kosmetycznych elementów wyglądu naszej postaci, zachowując pełen realizm w uzbrojeniu.
Inni natomiast naginają historię jak tylko się da sprawdzając tylko, czy jakiś domorosły wynalazca myślał już o takowym i innym wynalazku wówczas lub (najchętniej) sklecił natychmiast jakiś prototyp. Wtedy bez skrupułów pakują to aż do gry, by przesiadka na nowy tytuł nie egzystowała zbyt szokująca dla… Faktycznie właśnie – zgaduję, iż niestety dla tej przeważającej liczby kupujących grę. Cokolwiek takiego chyba jednak nie sprawdziło się na dłuższą metę w Battlefield jednym, gdzie system odblokowywania twierdzi jest nudny i nie daje poczucia postępów.

Call of Duty: WWII oficjalny trailer gry

Nader intensywny zwiastun trybu wieloosobowego Call of Duty WWII zafundowały nam Activision natomiast Sledgehammer Games podczas narady Sony. Ostrzał praktycznie oraz na chwilę nie ustaje, natomiast często towarzyszą mu eksplozje. Takie są jednak drastyczne realia frontów II batalii światowej, na które sekwencja powraca po wielu czasach rozjazdów. Nie czarujmy się zresztą – w symbolicznym innym miejscu fani kolekcji nie czują się poprawniej niż właśnie tam.

Sony nie podzieliło się aczkolwiek żadnymi informacjami na temat treści na czasową wyłączność. Nie oznacza to oczywiście, że DLC na wszystkich platformach są ukazywać się jednocześnie. Na całościową wersję najwidoczniej trzeba zaczekać do wypuszczenia komunikatu prasowego, co powinno nastąpić natychmiast po konferencji Sony. Cześć nacieszmy się trailerem Call of Duty: WWII.
Stwórcy wielokrotnie powtarzali, że nadzwyczaj istotny jest dla nich realizm. Z tego powodu przedstawiciele Sledgehammer Games odbyli kilka szczególnych podróży, zwiedzili Europę, oznajmili z tysiącami weteranów, zapoznawali się z materiałami bieżącymi w specjalistycznych książkach. Zdaniem studia tylko w taki sposób można zaprezentować odpowiedni poziom produkcji i potraktować wojnę z należytym szacunkiem.
W kampanii gracze pokierują dziewiętnastoletnim Teksańczykiem, Ronaldem „Redem” Danielsem, który trafił między młot a kowadło w postaci skonfliktowanych oficerów, Piersona oraz Turnera. Obaj przejawiają skrajne poglądy na temat wartości życia szeregowego żołnierza oraz środków prowadzących do celu. Jeśli wierzyć zapewnieniom Activision, czeka nas opowieść o poświęceniu, odwadze oraz braterstwie na polu bitwy (czyli w sumie coś co zapowiadają rok w rok). Poza Danielsem, w kampanii przewinąć mają się „kobiety z ruchu oporu, afro-amerykański żołnierz (ciekawe na ile odważnie zostanie ukazana segregacja rasowa występująca w tamtym okresie w amerykańskiej armii), brytyjski oficer oraz dziecko. Jeśli wierzyć obietnicom, gra ma dotykać o wiele cięższej tematyki związanej z wojną niż do tej pory, poruszając między innymi wątki rasizmu, religii i seksizmu. Zgodnie z wywiadem udzielonym serwisowi Glixel, chcąc jak najlepiej oddać tę tematykę, Sledgehammer współpracuje z historykiem, Martinem Morganem, autorem takich książek, jak „Americans on D-Day”, czy „Down to Earth: The 507th Parachute Infantry Regiment in Normandy”. Choć multiplayer ma zostać zaprezentowany dopiero podczas czerwcowego E3, to już teraz pojawiły się pierwsze informacje na temat nowych trybów rozgrywki. Szczególnie interesująco wygląda ten nazwany po prostu „Wojną”, a przywodzący skojarzenia ze znanymi z „Battlefielda 1” operacjami. Wojna ma być fabularyzowaną, asymetryczną bitwą między stronami realizującymi odmienne cele (z pewnością chodzi tu o atak oraz obronę punktu). Niestety, nie ujawniono informacji dla ilu graczy będzie przewidziany ten tryb, ale nie ulega wątpliwości, że inwazja w Normandii wypadnie blado w przypadku zachowania ośmioosobowych drużyn. Towarzyszące ujawnieniu nowego „Call of Duty” obietnice oraz zapowiedzi brzmią bardzo interesująco, choć dzieje się tak za każdym razem. Gracze słyszą o prawdziwych, przejmujących historiach, mrocznych i wciągających. Niestety, w ostatnich latach te obietnice zbyt często okazywały się być jedynie głośnym marketingiem, pozostawiając rozczarowanych graczy z tytułem, który okazał się być co najwyżej poprawny. Choć powrót do II Wojny Światowej jest świetną decyzją, przed rozważeniem złożenia zamówienia przedpremierowego lepiej będzie zaczekać na E3 i reakcję osób, którym dane będzie przetestować nowego „Call of Duty” w akcji. Od wielu lat zarówno w Call of Duty, jak i w wielu innych seriach FPS’ów, panuje moda na system regeneracji punktów zdrowia, dzięki któremu wystarczy unikać przez jakiś czas pocisków wroga przyczajając się w bezpiecznym miejscu, by żywotność naszej postaci znów podskoczyła do bezpiecznego poziomu. Jeśli chodzi o serię należącą do Activision, minęło aż kilkanaście lat odkąd gracze po raz ostatni skorzystali z tradycyjnego systemu, opierającego się na pasku zdrowia i zbieraniu apteczek. Miało to miejsce w Call of Duty 2, wydanym w 2005 roku.